Lektura recenzji, które wpływają do Fundacji Science Watch Polska, jak również tych zamieszczonych na stronie internetowej Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów rodzi niejednokrotnie przekonanie, że osoby sporządzające recenzje w postępowaniach awansowych uprawiają radosną i spontaniczną twórczość.

Autorom można pozazdrościć zarówno weny, jak i kreatywności, czy też swobody i kwiecistego języka, a nawet dystansu do powierzonych obowiązków. Dobrym przykładem tego zjawiska jest artykuł dr J. Gruba pt. "Seks to nie wszystko!" O spontanicznej twórczości naukowców w recenzjach awansowych. W tekście autorka podejmuje rozważania, czy istnieje granica między prawem do krytyki naukowej, a absurdalną twórczością w recenzjach awansowych przyglądając się pracy trzech recenzentów i rozliczających ich poniekąd z obowiązków wynikających z powierzonej im roli.

Wbrew pozorom, nie jest to rola, której wypełnianie zależy jedynie od zwyczajów czy obyczajów czy też lepszego lub gorszego nastroju, a także lepszych i gorszych relacji z ocenianą osobą. Jednak czasami  trudno nie odnieść wrażenia, że takie zasady rządzą prawami pisania recenzji. Na szczęście są i tacy, którzy starają się sprostać roli recenzenta  w sposób odpowiedzialny i profesjonalny. Lektura ich recenzji pozwala na konstatację, że znane są im przepisy prawa w tej materii, zasady etyki, a także dobre praktyki w zakresie recenzowania. Co istotne, recenzje sporządzane przez odpowiedzialnych recenzentów pozostają w zgodzie z utrwaloną linią orzecznictwa  dotyczącą roli recenzenta i  statusu recenzji. I właśnie tym recenzentom należą się wyrazy uznania i podziękowanie za dobre wzorce. Tym pierwszym z kolei słowa zachęty do zgłębienia regulacji prawnych i etycznych.

Co o recenzji i recenzentach stanowi Kodeks etyki pracownika naukowego?

Zgodnie z rozdziałem 3.4 Kodeksu zatytułowanym „Praktyki dotyczące recenzowania i opiniowania”:

  • recenzenci i opiniujący nie mogą podejmować się zadania związanego z oceną prac naukowych, dorobku naukowego lub koncepcji badawczych innych naukowców, gdy wykracza ono poza zakres ich naukowego doświadczenia i kompetencji;
  • recenzenci i opiniodawcy biorący udział w ocenie projektów badawczych, publikacji, dorobku naukowego, wniosków o objęcie stanowiska w instytucjach naukowych bądź innych form uznania, powinni odmówić udziału w procesie oceniania we wszystkich tych przypadkach, gdy występuje konflikt interesów pomiędzy nimi a osobą ocenianą;
  • recenzje i opinie powinny być skrupulatne, dokładne i obiektywne, a oceny uzasadnione. Nieuzasadnione recenzje pozytywne są równie naganne jak nieuzasadnione recenzje negatywne[1];
  • recenzenci publikacji naukowych powinni zachować swoje opinie w poufności do chwili ukazania się tych publikacji w druku;
  • zarówno recenzenci, jak i redaktorzy prac naukowych nie mogą bez zgody autora wykorzystywać danych lub koncepcji zawartych w dostarczonych im tekstach.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż sporządzenie nierzetelnej recenzji należy do przewinień, które w Kodeksie określone zostały jako rażące wykroczenie przeciwko zasadom etyki. Świadczy o tym  pkt. 4.1 Kodeksu: Do rażących przewinień należy także sporządzenie nierzetelnych recenzji rozpraw doktorskich, habilitacyjnych, wniosków o tytuły profesorskie i wszelkich wniosków o zatrudnienie w instytucjach naukowych (…). Z kolei w pkt. 5.2 czytamy, iż w przypadku tego typu przewinień rzecznik dyscyplinarny, po otrzymaniu zawiadomienia, zobowiązany jest do wszczęcia postępowania wyjaśniającego z urzędu.

Dlaczego warto znać „Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce”?

W części II dokumentu opracowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, poświęconej powinnościom recenzentów, wskazano między innymi, że recenzent musi dokładnie zapoznać się z recenzowanym dziełem (dokumentacją) i dochować wszelkich starań, aby rzetelnie i uczciwie ocenić jego wartość profesjonalną i poznawczą, samodzielność i nowatorstwo.  W dokumencie czytamy: Podejmując się sporządzenia recenzji, recenzent zobowiązany jest dokładnie zapoznać się z przedstawioną mu dokumentacją. Jeśli przedmiotem recenzji jest praca naukowa lub zbiór takich prac, powinien przeczytać je z uwagą w całości. Rzetelność recenzowania wymaga dobrej znajomości aktualnego stanu badań w danej dyscyplinie, posiadania w jej zakresie własnego dorobku oraz należytego rozumienia wymagań, jakie stawia autorowi recenzowanej pracy procedura, którego jest ona przedmiotem. Przygotowując recenzję, recenzent kieruje się literą umowy z podmiotem, który ją zamówił, a także przepisami prawa, o ile takowe określają powinności recenzenta”.

By recenzja była sprawiedliwa konieczna jest bezstronność recenzenta w formułowaniu ocen, jako niedopuszczalne traktuje się recenzje utrzymane w tonie emocjonalnym, jawnie nieobiektywne, a zwłaszcza złośliwe lub złożone z pochwał bez pokrycia.

W dokumencie pojawiają się także istotne wytyczne dotyczące zachowania poufności w procedurach recenzyjnych. Wymagane jest zachowanie pewnej poufności przebiegu procesu recenzyjnego do czasu zgromadzenia przez kompetentne osoby lub organ wszystkich wymaganych recenzji. W tym okresie treść i konkluzje recenzji powinny w zasadzie pozostawać niejawne dla wszystkich osób postronnych. Ewentualne prawo do informacji osób postronnych, a szczególnie osób bezpośrednio zainteresowanych, na przykład autorów recenzowanej pracy, projektu albo wniosku, powinno być z góry rozstrzygnięte przez regulamin pracy podmiotu przeprowadzającego procedurę lub inne rozporządzenie regulujące bieg jego prac. Brak poufności na etapie gromadzenia recenzji może przyczynić się do zakłócenia niezależnej pracy recenzentów, a nawet dać sposobność do wywierania na nich nacisków bądź stosowania innego rodzaju manipulacji– jak czytamy na stronie 8.

Opinie recenzentów mają walor opinii biegłego

Rola dokumentu recenzji w postępowaniu habilitacyjnym jest szczególna. Recenzja jest opinią specjalisty z danej dziedziny lub pokrewnej, którą zajmuje się kandydat do tytułu naukowego, i jako taka, niewątpliwie determinuje wynik postępowania habilitacyjnego (zob. wyrok NSA z dnia 10 kwietnia 2008 r., I OSK 58/08, LEX nr 506434, wyrok NSA z dnia 22 maja 2013 r., I OSK 312/13, LEX nr 1339636; wyrok NSA z dnia 26 kwietnia 2006 r., I OSK 1364/05, LEX nr 209495). Ponadto jak zauważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 29 listopada 2016 r. (II SA/Wa 379/16, LEX nr 2337019), ma ona szczególny wpływ na wynik głosowania w sprawie nadania stopnia doktora habilitowanego. Znajduje to potwierdzenie w orzecznictwie sądów administracyjnych. Opinie recenzentów mają walor opinii biegłego, a zarazem dowodu w rozumieniu art. 75 § 2 k.p.a. (wyroki NSA z dnia 26 kwietnia 2006 r. sygn. akt I OSK 1364/05, z dnia października 1993 r. sygn. akt I SA 1270/93, z dnia 23 marca 2007 r. sygn. akt I OSK 2030/06).

Recenzja jest opinią specjalisty i ma walor dokumentu urzędowego

Należy podkreślić, iż recenzent powoływany w postępowaniu o nadanie stopnia lub tytułu naukowego pełni rolę eksperta i specjalisty a recenzja jest opinią specjalisty. W związku z powyższym powinna być obiektywna, rzetelna, przejrzysta i bezstronna (tak wyrok NSA z dnia 26 kwietnia 2006 r. sygn. I OSK 1364/05, LEX nr 209495). Recenzja w postępowaniu habilitacyjnym ma walor dokumentu urzędowego, zwiera bowiem oświadczenie wiedzy uprawnionej osoby, wyrażające się w ocenie dorobku naukowego habilitanta, która determinuje uchwałę komisji habilitacyjnej i wydana zostaje przez osobę wykonującą zawód nauczyciela akademickiego, a więc zawód zaufania publicznego (wyrok NSA z dnia 16 stycznia 2018 r., I OSK 1877/16, LEX nr 2449591). Z kolei jak zauważył SN w postanowieniu z dnia 25 czerwca 2004 r., V KK 74/04, LEX nr 119766, wykonywanie zawodu nauczyciela akademickiego spełnia kryterium sprawowania funkcji publicznej. Zaś w wyroku z dnia z 29 listopada 2019 r. (sygn. akt V Aca 266/18) Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, że fałszywa opinia biegłego stanowi przestępstwo z art. 233 par. 4 Kodeksu karnego.

Nie jest rolą recenzenta sczytywanie tekstów”

Jaskrawym przykładem tego, jak dalece recenzent może zagalopować się w radosnej twórczości sporządzając recenzje dorobku naukowego, ignorując tym samy regulacje prawne i etyczne, orzecznictwo sądu, są przykłady omówione we wspomnianym we wstępie artykule J. Gruba. Jednak apogeum tej ignorancji stanowi zdanie jednego z bohaterów artykułu, który w odpowiedzi na zastrzeżenia habilitanta do recenzji postanowił uchylić rąbka tajemnicy na temat rozumianej roli recenzenta i ochoczo oświadczył:

„Nie jest rolą recenzenta sczytywanie tekstów przedstawionych do recenzji, a jedynie ustalenie stopnia ich oryginalności[2]”.

Zapewne ujawnienie autora tych słów wywołałoby lawinę komentarzy, jak i niesmak wśród wielu naukowców, stąd też aktualnie pozostaje ono jedynie do wiadomości członków Fundacji. Z pewnością jednak nie licuje ani z przypisywaną sobie pozycją w świecie nauki, ani pełnioną funkcją.

Bez względu na tytułu i posady, jedno jest pewne. Trudno oczekiwać, by w oparciu o takie przekonanie i postrzeganie roli recenzenta sprostał on obowiązkom wynikającym z przyjętych na siebie obowiązków  roli recenzenta, specjalisty, biegłego i dokonał oceny dorobku naukowego w sposób rzetelny, uczciwy, dokładny, skrupulatny i obiektywny. Trudno również założyć, że nie czytając tekstów przedstawionych do recenzji jest w stanie przygotować rzetelną recenzję w postępowaniu awansowym. Ale ci, którzy mogliby pomyśleć, że jest to niemożliwe są niezwykle pesymistyczni. Otóż można!! Wszak to szczere wyznanie recenzenta tłumaczy skalę nieprawdziwych informacji dotyczących dorobku zawartych w recenzji i nieuprawnione zarzutu wobec habilitanta, ale z pewnością napawa nie tylko smutkiem, ale przerażeniem. Tym bardziej, iż recenzent postanowił się przy okazji dowartościować i mając świadomość, jak zakładam, sporządzenia tak wysoce nierzetelnej recenzji, oświadczył, iż spełnia ona „najwyższe standardy etyczne i merytoryczne” (sic!). Można by sobie życzyć, że to był żart, ale zważywszy na powagę dokumentu, w którym wspominanie zdania się znalazły, z pewnością tak nie jest.

Na koniec słowo dla zamawiających recenzje

W cyt. dokumencie pt. „Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce” czytamy:

"Umowy o przygotowanie recenzji powinny być w wysokim stopniu uprawdopodabniać ich rzetelność i terminowość, a recenzje niezgodne z umową nie powinny być przyjmowane. Niezbędne jest zawieranie stosownych umów z recenzentami. Umowy takie powinny określać wysoki standard rzetelności i szczegółowości recenzentów, zapewniać wiarygodność ich konkluzji oraz być adekwatne do potrzeb podmiotu zamawiającego recenzję. Podmiot zamawiający recenzję może nie przyjąć wykonanej recenzji, jeżeli nie będzie ona odpowiadać umowie oraz stosownym przepisom prawa, takim jak ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, z których wynikają niektóre obowiązki recenzenta. Niedopuszczalne jest zwłaszcza przyjmowanie recenzji ewidentnie niespełniających merytorycznych i formalnych wymagań recenzji naukowej, w tym recenzji zdawkowych, zdominowanych przez nieumotywowane opinie krytyczne bądź nieumotywowane pochwały, pozbawionych logicznego powiązania między treścią a konkluzją, tj. recenzji zdecydowanie krytycznych, lecz z konkluzją pozytywną bądź odwrotnie. " (str.5-6).

Wobec powyższego należałoby oczekiwać, że recenzje, które nie spełniają wymagań formalnych i merytorycznych nie będą przyjmowane przez zamawiającego. Niestety jest to nadal tylko pobożne życzenie! Dość często zdarza się bowiem, że mimo wad formalno-prawnych recenzji, braku pogłębionej i rzetelnej oceny dorobku naukowego kandydata, które przepełnione są  emocjonalnymi treściami, czy sformułowaniami wykraczającymi znacznie poza granice opinii naukowej, recenzent otrzymuje wynagrodzenie za sporządzone dzieło, a jego wadliwa recenzja stanowi dowód w postępowaniu awansowym. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiadając na to pytanie posłużę się kilkoma cytatami dziekanów tłumaczących swoje decyzje w tej kwestii: „zawierzyłem recenzentom”, „to nie wypada nie przyjąć recenzji”, „chciałem nie przyjąć, ale się bałem”, „recenzent to bóg i nie można się jemu sprzeciwić”, „nie ma takiego zwyczaju”. Przykre, ale prawdziwe. Jeszcze bardziej przykre jest to, że wadliwe recenzje w postępowaniach awansowych mają istotny wpływ nie tylko na przebieg postępowania, ale także sferę zawodową i prywatną osoby ocenianej. Z kolei postępowania awansowe najczęściej finansowane są ze środków publicznych i dotyczą spraw publicznych: osób, które otrzymają albo nie otrzymają dożywotni certyfikat dający im prawo do prowadzenia badań naukowych w różnych sferach życia społecznego. Recenzenci sporządzający opinie decydują o losach drugiego człowieka, a zatem ze swojej roli specjalisty, biegłego powinny wywiązać się w sposób profesjonalny, odpowiedzialny, zgodny z regulacjami etycznymi i prawnymi. Tego z pewnością oczekują od nich osoby poddające ocenie swój naukowych dorobek. A gdy to zaufanie zostaje zawiedzione, a zamiast opinii biegłego pojawia się radosna i spontaniczna twórczość, to skutki takie działania mogą być bardzo dotkliwe. Nie tylko w sferze zawodowej i prywatnej. Potwierdzeniem tego jest jedno z ostatnich zgłoszeń, które trafiło do Fundacji dotyczące targnięcia się na swoje życie niedoszłej habilitantki,  w związku z nierzetelnymi recenzjami i działaniami członków Komisji habilitacyjnej. Czy to jedyny odosobniony przypadek?  Nie sądzę! Żywię jednak nieśmiałą nadzieję, że nagłaśnianie nierzetelności recenzentów, uświadamianie im ich obowiązków, wyciąganie konsekwencji za łamanie prawa i zasad etyki przyczyni się do wprowadzenia pozytywnych zmian w  sferze recenzowania dorobku naukowego. 

Pozostaje oczekiwać, że znajomość prawa, w tym utrwalone w  doktrynie i judykaturze stanowisko dotyczące recenzji i recenzenta znajdzie zastosowanie nie tylko wśród organów odpowiedzialnych za przeprowadzanie postępowań awansowych, ale także organów ścigania. Z dokumentów, którymi dysponuje Fundacja wynika, że naruszenie prawa związanego ze sporządzaniem recenzji często jest ignorowane przez prokuratorów, a recenzja nie jest uznawana za dokument, albo traktowana jako dokumenty wewnętrzny, który nie wywołuje skutków w sferze publicznej. Recenzent z kolei nie jest uznawany za osobę uprawnioną do wystawnie dokumentu czy nie przyznaje mu się statusu biegłego. W związku z tym strona w postępowaniu awansowym praktycznie pozbawiona jest ochrony ze strony prawa karnego. Postępowania te kończą się często odmową wszczęcia postępowania lub jego umorzeniem, co powoduje, że osoby łamiące prawo czują się bezkarne.

Profesor Ewa Łętowska powiedziała kiedyś, że sprawiedliwość trzeba sobie  u nas wyszarpać. Jakże aktualne jest to stwierdzenie dla każdego, kto spotkał się z naruszeniami w postępowaniu awansowym... Czy to naprawdę tak musi wyglądać?

[1] podkreślenie własne

[2] pismo w dyspozycji Fundacji

dr Monika Mularska-Kucharek
Wiceprezes Fundacji
Science Watch Polska
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

Ujawniamy nieprawidłowości w nauce - przejdź do strony habilitacja.eu            Habilitacja

1.png0.png9.png6.png6.png0.png

Nasi Partnerzy